Guillermo Del Toro zapracował sobie na mój szacunek doskonałym Labiryntem fauna. Nawet pomimo tego, że był to jeden z dwóch filmów reżysera, które widziałem. O drugiej części Hellboy'a, która ocierała się o dno, nie wspominam. Crimson Peak miał wszelkie przesłanki, by dorównać Labiryntowi fauna - wdzięczna do kręcenia epoka wiktoriańska, intrygujący temat i gęsta atmosfera. Ale jak to się stało, że się zesrało?
