Nowy film Bennetta Millera opowiada autentyczną historię braci Schultzów - Marka i Davida, medalistów olimpijskich, jednych z wybitniejszych zapaśników w historii. Temat wydawałby się banalny, gdyby nie wrzucenie do kotła testosteronu postaci Johna du Ponta - ekscentrycznego dziedzica fortuny o przywódczych zapędach. To on staje się katalizatorem zmian w życiu braci, swoimi decyzjami prowokuje, a z czasem staje się przyczyną tragedii. Miller uchwycił to co powinien - nie skupia się na sporcie, a na relacjach. Dostrzega każdą, nawet najmniejszą, lukę w psychice bohaterów, po czym sugestywnie, za pomocą obrazów, naprowadza widza, gdzie tkwi problem. W rezultacie dostajemy zgrabnie skonstruowane kino, któremu jednak zabrakło potencjału na coś większego niż miało być.
