Właśnie mija miesiąc od premiery filmu Jana Komasy. Recenzję obiecałem, więc pojawić się musiała. Natomiast co do filmu... już nie pamiętam, kiedy ostatnio raz byłem tak zniechęcony do zajęcia miejsca w sali kinowej. Nieustannie przypominana 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego zrobiła swoje. Przesyt. Znużenie. Niechęć. Ale przemogłem się - co z tego wyszło? Batalistyczne widowisko z niesamowitym rozmachem technicznym ( cokolwiek by to znaczyło ). Recenzji najbardziej oczekiwanej premiery roku już się nagromadziło - pora na kolejną, moją.
