Reżyserki debiut Alexa Garlanda (scenarzysta Dredda, 28 dni później) to konkretna porcja inteligentnego i intrygującego science-fiction, które idealnie wpasowuje się w kinowy trend współegzystencji człowieka z maszyną. Mam tu na myśli igranie z 'uczłowieczaniem' komputera, tak jak zrobił to chociażby Spike Jonze w swoim filmie Ona. Garland zmierza w kierunku bardziej niepokojącym, rodząc przy tym pytania o sens synchronizowania świata ludzi ze światem maszyn - co wydaje się nieuchronnym.
