Reżyserki debiut Alexa Garlanda (scenarzysta Dredda, 28 dni później) to konkretna porcja inteligentnego i intrygującego science-fiction, które idealnie wpasowuje się w kinowy trend współegzystencji człowieka z maszyną. Mam tu na myśli igranie z 'uczłowieczaniem' komputera, tak jak zrobił to chociażby Spike Jonze w swoim filmie Ona. Garland zmierza w kierunku bardziej niepokojącym, rodząc przy tym pytania o sens synchronizowania świata ludzi ze światem maszyn - co wydaje się nieuchronnym.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science-fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science-fiction. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 kwietnia 2015
niedziela, 22 marca 2015
Chappie (2015)
Neill Blomkamp lubuje się w kreowaniu futurystycznej wizji swojej Republiki Południowej Afryki. W Dystrykcie 9 skorzystał z kosmitów-uchodźców, zaś w swoim najnowszym filmie stawia na wyspecjalizowane roboty policyjne, które pomagają stróżom prawa w walce z przestępczością zżerającą Johannesburg. Elizjum nie widziałem, zarys fabuły znam. Wszystkie trzy filmy Blomkampa oddają jednak to, na czym reżyser się wychował i co widział na własne oczy. Społeczne dysproporcje, apartheid, ogromne wpływy półświatka - RPA w pełnej krasie. Wydaje się jednak, że Chappie to kino nieskażone dysfunkcyjnością społeczną ojczyzny Blomkampa. Reżyser jedynie wykorzystał problemy RPA, by stworzyć film, którego celem było pokazanie nieograniczonej frajdy z tworzenia obrazów przeładowanych akcją i efektami specjalnymi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

